Stepper – moje początki

Każda historia ma swój początek. Część z Was, która jest ze mną dłużej na instagramie, może kojarzyć, jak to wszystko się zaczęło. Niektóre osoby ten temat  zainteresował po czasie, kiedy same chciały zacząć ćwiczyć. Wciąż też, pojawiają się nowe osoby, które są ciekawe, jak zaczynałam, co, ile i dlaczego? Dlatego dziś opowiem Wam o początku tej trudnej „miłości”.

Przygodę z tym małym terrorystom zaczęłam wraz z nowym rokiem. Pojechałam do Decathlonu, potuptałam na wystawionym sprzęcie i radośnie wróciłam z nim do domu. Wybrałam model MS500 DOMYOS. Miłość od pierwszego wejrzenia! Rozstawiłam małe cudeńko w domu i zaczęłam trening. Uppps! Okazuje się, że to nie takie proste jak na tym całym instagramie u Karli! 25 minut treningu, 150 kcal spalone — dramat, następnego dnia pół godziny i 200 kcal, kolejne 3 treningi podobnie. Myślałam, że to będzie prostsze. Postawiłam stepper w kącie — niech stoi! I tak stał przez cały luty, by w marcu pokazać się w salonie dokładnie 3 razy.

Przyszedł kwiecień i moje mocne postanowienie poprawy! Czas o siebie zadbać na poważnie — 4 treningi w tygodniu i „dieta”. Miałam plan, więc to musiało się udać! I tak było. Cały kwiecień, maj, czerwiec i lipiec. Treningi po około 45-60 minut, zazwyczaj z wynikiem 500 spalonych kcal. Na zdjęciach poniżej, możecie podejrzeć podsumowania z instastory jak to dokładnie wyglądało:

To był ogrom pracy i czasu. Chociaż tego drugiego mniej, bo trenowałam i trenuje głównie, wtedy kiedy oglądam seriale. Więc nie potrzebuję dodatkowej godziny na trening — wykorzystuje ten czas, który już przeznaczyłam na przyjemności.

Podsumowując:

Zaczynałam od 150 kcal w 25 minut, zwątpiłam, że kiedykolwiek będę miała wyniki, jakie widziałam u dziewczyn na instagramie. Dałam sobie drugą szansę, wraz z mądrym planem, który zakładał dojście do około godzinnych treningów i 500 kcal na liczniku małymi kroczkami. Z treningu na trening ciut dłużej, troszkę szybciej. Za każdym razem być lepszą od samej siebie, nie od kogoś, kogo wyniki oglądałam przez ekran telefonu! Udało się!

Teraz wiecie, że to wszystko nie przyszło od razu, od pierwszego treningu. Jeśli więc jesteś na początku tej drogi lub wracasz po długiej przerwie — daj sobie chwilę! Nie porównuj się z nikim! Ćwicz w swoim tempie, tyle ile możesz. I stopniowo, krok po kroku zwiększaj swój cel. Nie poddawaj się — ostatecznie to systematyczność przynosi efekty.

Trzymam kciuki !

13 komentarzy

  1. Szukałam jakieś aktywności dla siebie. Totalnie nie widziałam się na siłowni, a bieganie to dla mnie katastrofa 🤦🏻‍♀️ a wtedy Ty wchodzisz, cała na biało… ze stepperem! No mówię: strzał w 10! Jeszcze różowy kolor, bo bajka. Na czas wakacji musiałam sobie odpuścić, bo wytrzymałość moich kolan poddawała próbie praca, ale jak tak patrzę jak wstawiasz swoje postępy na story to aż się zawstydzam i może za następne parę shotów kolagenowych wrócę do tuptania 💪🏻 A Ty ćwicz dalej, trzymam kciuki 🥰

  2. Kupiłam oczywiście z Twojego polecenia, no ale…różnie to bywa. Brakuje mi motywacji, chciałabym październik poświęcić stepperowi. 3x w tygodniu przynajmniej na początku. Tylko u mnie 30/35 minut i ledwo żyję, ale za to jak potem jest super. Pełna energii i humor poprawiony. Szkoda tylko, że mam na niego czas wyłącznie wieczorem, po pracy. A taka energia by się przydała z rana. 😀

    1. Gosia, dziś zaczęłam wyzwanie 25 dni ze stepperem – może i Ty dołączysz🙂 ?
      Z motywacją różnie bywa i u mnie – ostatnio sama szukam wymówek i przekładam trening z dnia na dzień.
      Trzymam za Ciebie kciuki ❤️ trzeba w tym wszystkim znaleźć sposób na siebie ❤️

    1. Poza ogólnym odczuciem, że jest mnie mniej – czuć przede wszystkim nogi, czuje się gdzie faktycznie są mięśnie. Stają się bardziej zbite i ładniej wyglądają. Po pośladkach też widać, że się ćwiczy – ładnie się podnoszą i stają się bardziej okrągłe 🙂 Mam nadzieję, że to jest odpowiedzią na Twoje pytanie 🙂

      1. Ja dopiero zaczynam przygodę z tym cudeńkiem (właśnie dzięki Tobie💕) i faktycznie wcale nie jest tak miło i łatwo 🤷 ale wydaje mi się, że z każdym treningiem czuję się coraz lepiej 💪❤️

        1. To prawda, początki nie są łatwe 🤗 Powroty po dłuższej przerwie też nie. Ale z trening, na trening jest coraz łatwiej 😗. Warto ćwiczyć na nim regularnie – wtedy jest lżej ❤️ . Trzymam kciuki za Ciebie – powodzenia !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.