Süral Resort Hotel – miejsce w którym można odpocząć

O naszych wakacjach w Turcji mogliście przeczytać TU. Dziś skupię się na hotelu, na którego terenie spędziliśmy naprawdę sporą część naszego urlopu.

Okolica

Wybraliśmy hotel Süral Resort, który znajduje się w turystycznym miasteczku Colakli, około 9 km od miasta Side. Jest to miejsce nastawione na turystów i które powstało specjalnie dla nich. Można to zauważyć tuż po wyjściu z hotelu. Praktycznie od razu trafiamy na uliczki pełne knajpek, straganów z ubraniami (prawie wszystko jest „firmowe”), jedzeniem i wszystkim tym, na co można wydać pieniądze. Od strony „miejskiej” nie widzieliśmy innych atrakcji, ale i nie spędziliśmy tam też za dużo czasu. W niewielkiej odległości od hotelu znajduje się przystanek autobusowy. Z tego miejsca mniej więcej co 15 minut można dostać się np. do Side (bilet kosztuje około 1 dolara). Od strony morza natomiast, natknęliśmy się na stoliki ze świeżo wyciskanym sokiem z grantów i dwie piękne huśtawki!

Hotel

Wracamy na teren hotelu — lokalnie ma on 5 gwiazdek, na TripAdvisor 3 — ja oceniłabym go na trochę więcej. To, co od razu zwraca uwagę to ogromny, zielony teren. Wszystko jest zadbane, rozmieszczone tak, aby goście czuli się komfortowo i mieli dużą przestrzeń dla siebie. Do dyspozycji są 3 baseny zewnętrzne i jeden wewnętrzny. Znajdziecie tu też kilka zjeżdżalni. Na terenie hotelu mieszka też kilkanaście kotów — są zadbane i chętne do zabaw! A i jeszcze internet — teoretycznie jest dostępny wszędzie. Praktycznie stały zasięg łapie w 2 miejscach. W pokoju nie było szans na korzystanie z internetu — może to i dobrze, łatwiej odpocząć od wszystkiego.

Pokój

Wybraliśmy pokój standardowy z widokiem na morze. Tutaj uwaga (!) — nie róbcie tego — to kompletnie w tym hotelu się nie opłaca. Nie ma tu pokoi z widokiem wprost na morze, są jedynie takie z widokiem bocznym i to z balkonu. Sam pokój, bez większych zastrzeżeń — czysty, dość duży, z tarasem z bocznym widokiem na morze hen daleko, z klimatyzacją. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to łóżko. Byłam rozczarowana, że jest zsunięte z 2 łóżek. Materac był dość twardy. Ponadto coś, co miało być przykryciem (nie była to kołdra, prześcieradło, ani koc) mogłoby być przyjemniejsze w dotyku. Na szczęście jestem z tych osób, które na wakacjach pokój traktują jak bazę wypadową i miejsce do przechowywania rzeczy. Szybko więc zapomniałam o tych niedogodnościach. Pokój mieliśmy sprzątany codziennie — a panie które to robiły były bardzo miłe. Niestety ani troszeczkę nie dało się z nimi porozumieć po angielsku.

Hotelowe jedzenie

Dużo bardziej niż pokój na uwagę zasługuje tutejsze jedzenie. Kompletnie skradło mi serce. Mam wrażenie, że tu je się albo na naprawdę na słodko, albo bardzo słono. Natomiast, kiedy prosiliśmy o doprawienie czegoś na ostro, upewniano się kilka razy, że wiemy, co chcemy. To, co bardzo podobało mi się w tym hotelu, to część posiłków robiona przy nas na świeżo. I tak na śniadanie mogliśmy zjeść omlet, jajko sadzone, jajecznicę czy placuszki zrobione specjalnie dla nas, tak jak chcemy. Na obiad w zależności od miejsca (główna restauracja czy beach bar) serwowane były grillowane ryby, kurczak, burgery, frytki, mięso z kebaba, gozleme. Na kolacje natomiast podawane było mięso z kebaba lub dowolna kombinacja warzyw, makaronów, mięsa, sosów, przypraw, które sobie wybierzemy — smażone w wooku. Poza tym był ogromny wybór dań przygotowanych wcześniej w bemarach czy na półmiskach. Nie sposób, tego wszystkiego było spróbować! Poza jedzeniem czas umilały nam drinki (które dla mnie były za słodkie) i lody.

Basen i morze

Zdecydowanie najwięcej czasu spędzaliśmy na leżakach przy basenie. Nie trzeba ich było zajmować o świcie, a z samego basenu mało kto korzystał. To było naprawdę miłe zaskoczenie. Żeby nie było, nie tylko leżeliśmy. Były też drinki, wygłupy w wodzie, na zjeżdżalni i zabawy z kociakami, których było tu naprawdę dużo. Basen naprawdę był zbawieniem, za to 28 stopni na plaży było nie do zniesienia i po niecałej godzinie mieliśmy dość — zostawialiśmy więc morze na wieczorne spacery. Woda w morzu była naprawdę ciepła, przez co ciężko było się w niej ochłodzić. Dno morza, mimo że piaszczyste potrafiło zaskoczyć kamieniami, które czasem ciężko było zlokalizować mimo czystej wody. Za to wieczorne spacery — bajka. Nigdy wcześniej tak bardzo nie odpoczywałam, spacerując plażą. Bez tłumów, otulona ciepłym powietrzem, z wodą i piaskiem u stóp, patrząca na słońce, które znika za górami. Magia. I chociaż zachód słońca był już o 18:00 — wcale nam nie było szkoda, że dzień tak szybko się kończy.

Podsumowując

To był naprawdę dobry czas i wybór miejsca na odpoczynek. Mimo że ten hotel ma kilka rzeczy, które mógłby poprawić, chętnie wybrałabym go na urlop po raz drugi. To jaki tam panuje spokój, piękna i szeroka plaża, pyszne jedzenie, sprawiają, że bardzo miło wspominam czas, który tam spędziłam. A jak Wam podoba się to miejsce?

10 komentarzy

  1. Teraz narobiłaś mi ochoty na wakacje 😢 na te piękne widoki, ahh!
    Ja na wakacjach jem zawsze tylko sery i owoce, mimo że jest tyle jedzenia to ciężko mi coś dla siebie znaleźć 🙆‍♀️ próbuje tych różności jednak po pierwszym kęsie wiem że i tak ser jednak wygra 😃 niejadki mają trudne życie na wakacjach 😂

    PS. Piękne zdjęcia! Dlaczego tego na drugiej huśtawce nie ma jeszcze na profilu? 😍😍

  2. Aż zamarzyła mi się podroz do Turcji! 😍 Bardzo ciekawy i interesujący post! Zdjęcia robisz aparatem w telefonie czy używasz do tego innego specjalnego sprzętu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.