Turcja w październiku – czy było warto?

Za nami piękny i ciepły tydzień w Turcji. Październikowa pogoda miała spłatać nam figla i zapowiadała deszcz, a ostatecznie nie zobaczyliśmy go nawet przez chwile. Temperatura powyżej 28 stopni to zdecydowanie coś, co sprawia uśmiech na mojej twarzy — zwłaszcza kiedy uciekam z zimnego kraju — i powoduje czyste szczęście! Dlatego z przyjemnością wracam do tych wspomnień, by opowiedzieć Wam o tym wyjeździe.

Organizacja wyjazdu

Do Turcji, polecieliśmy z biura podroży TUI . Zdecydowaliśmy się na hotel o nazwie: Sural Resort Hotel. Teoretycznie ma on 5 gwiazdek jednak ja oceniłabym go na 4. O samym hotelu jeszcze napiszę. Wykupiliśmy rozszerzone ubezpieczenie, które obejmuje wypadki również po alkoholu oraz miejsca w samolocie. Turcja nie należy do UE i aby móc tam polecieć potrzebny jest paszport oraz wiza, którą kupicie TU. Wiza jest ważna pół roku, można ją podobno kupić również na lotnisku (my woleliśmy nie ryzykować i nie dokładać sobie nerwów szukaniem miejsca do zakupu wiz). Z Warszawskiego Okęcia lecieliśmy około 2,5 godziny liniami EnterAir na lotnisko w mieście Antalya i co tu kryć — nie są to najwygodniejsze linie lotnicze, ale na tak krótkiej trasie jest to do przeżycia.

Jesteśmy na miejscu

Po wylądowaniu i odprawie celnej znaleźliśmy przed lotniskiem coś, co przypomina kiosk z szyldem TUI i z tego miejsca zostaliśmy przekierowani do autokaru, który zawiózł nas do hotelu, do którego dzieliła nas już tylko godzina drogi. Pani, która kierowała nas do autokaru, uprzedziła nas, że prawdopodobnie pokoje nie będą jeszcze gotowe. Natomiast będziemy mogli się zameldować, dostaniemy opaski i możemy korzystać już z restauracji oraz baru. Tak też było — do pokojów mogliśmy wejść ok. 13 wraz z rozpoczęciem doby hotelowej. I już zacząć urlop w 100%.

Jedzenie

Jedzenie w Turcji to coś, co pokochałam z całych sił. Gozleme wypełnione słonym twarogiem, przesłodka baklawa, cudowne rachatłukum, przepyszne granaty no i mięso z kebaba. Odniosłam wrażenie, że tutaj kocha się wyraźnie słone i słodkie smaki. Gdy tylko prosiliśmy o ostry sos, upewniali się dwa razy czy na pewno wiemy, co chcemy. Na samo wspomnienie robię się głodna!

Zwiedzanie i okolica

Podczas tych wakacji postanowiliśmy odpocząć. W planach było poznanie najbliższej okolicy oraz zwiedzenie Side. O Side jeszcze napisze (inaczej ten post nigdy by się nie skończył). Jeśli natomiast chodzi o okolice, jest to typowe miasteczko nastawione na turystów. Do dyspozycji mamy piękną, szeroką plażę idealną na długie spacery. W okolicy znajdziemy też 2 huśtawki oraz piękny pomost. Jest też mnóstwo sklepów, sklepów i jeszcze raz sklepów. Podróbki wszystkiego, co tylko możliwe są widoczne na każdym kroku. Poza „działem odzieżowym ” znajdowało się tu, również to, czego szukaliśmy — chałwa, herbata z granatu, kawa, herbata, balsamy — uwielbiam takie pamiątki!

Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że sprzedawcy nie byli natarczywi. Zapraszali do siebie, zagadywali, jednak po krótkim podziękowaniu mogliśmy iść dalej. Przy okazji niby to naród, który słynie z targowania, a z nami coś niekoniecznie chcieli to robić. Domyślam się, że gdybyśmy byli w mniej turystycznym miejscu, łatwiej byłoby negocjować — a tak, no cóż — korzystaliśmy z promocji przygotowanych przez nich.

Pieniądze

Jak już jesteśmy przy zakupach, ważna jest kwestia pieniędzy, które ze sobą zabierzmy. W Turcji zapłacimy w lirach, euro i dolarach. W dużej ilości miejsc 1 dolar = 1 euro. Jednak nie wszędzie. Były też miejsca, gdzie te waluty były w dziwny sposób przeliczane — trzeba wtedy się pilnować i spokojnie policzyć czy cena nam się zgadza. My zdecydowaliśmy się na zabranie ze sobą lir i dolarów.

Bezpieczeństwo i ubiór

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, przypominając sobie ostatnie podróże — tu czułam się chyba najbezpieczniej. Ludzie byli mili i uprzejmi i nawet przez chwile nie obawiałam się o nasz los. Odnieść mogę się jedynie do rejonu, w którym byłam. Mam nadzieję, że inne miejsca nie odbiegają zbytnio od tego obrazu, którego my doświadczyliśmy.

Nikogo nie dziwił widok turystek w sukienkach czy krótkich spodenkach — to tutaj powstała większość zdjęć do wpisu o letnich ubraniach z Aliexpress. Widzieliśmy kobiety z zasłoniętymi włosami, w ubraniach, które zasłaniają całe ciało. A mimo tej odmienności przez cały wyjazd nie spotkaliśmy się z żadną sytuacją, gdzie odczulibyśmy różnicę kultur poza wizualnym aspektem.

Kontakt z Polską

Przez to, że Turcja nie należy do UE — wykonywanie połączeń, czy korzystanie z internetu może być bardzo kosztowne. Mimo to nie zdecydowaliśmy się na zakup tureckiej karty SIM. Korzystaliśmy z internetu w hotelu, a przez pozostały czas korzystaliśmy z uroków telefonu w trybie samolotowym.

Czy było warto?

Zdecydowanie. Turcja nas oczarowała, dała z siebie to, co najlepsze — chociaż pozwoliła poznać się tylko odrobinę. Nam to nie przeszkadza — będzie po co wracać! Tydzień tu to zdecydowanie za krótko. Nie udało nam się zobaczyć wschodu słońca nad Kapadocją ani wapiennych tarasów. Mam więc nadzieję, że to jeszcze nie koniec naszej historii w tym miejscu.

20 komentarzy

  1. Najważniejsze, że odpoczęliście. Dla mnie Turcja jakoś jeszcze nie przemawia, jeśli chodzi o wakacje. Na razie inne kraje jak Bułgaria, Włochy czy Hiszpania – moje małe marzenie. Nie wspominając o Dominikanie (którą mnie oczarowałaś) – większe marzenie <3

  2. Mimo że nigdy nie brałam tego kraju pod uwagę, teraz zaczynam brac 💓 myślałam że lot do Turcji trwa o wiele dłużej, a tu taka niespodzianka

  3. Ahh aż by się chciało pojechać na wakacje 🤷‍♀️ super, mi też na sam widok jedzenia ślinka pociekła. Dobrze, że ludzie nie byli natarczywi bo to chyba najgorsze w takich krajach i miasta mega turystycznych. Super, że jesteście zadowoleni z wakacji 🤭🤩

    1. Byłam w Turcji w czerwcu, z tym że w Kusadasi i chętnie bym się tam wróciła lub do innego rejonu tego kraju. Również czułam się bezpiecznie, ludzie byli sympatyczni, bardzo miko wspominam ten wyjazd 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.